Naltrekson – lek na alkoholizm “w pigułce”?

2009 styczeń 21

gallery-166171-500x500Dziś w Polskim wydaniu The Times pojawił się artykuł “Naltrekson – pigułka na alkoholizm” opisujący metodę Davida Sinclara na leczenie uzależnienia od alkoholu. W skrócie polega to na tym, że przyjmowanie naltreksonu wraz z alkoholem blokuje wydzielanie endorfin (tzw. hormonu szczęścia) towarzyszącego piciu alkoholu. Innymi słowy “lekki rausz, odprężenie, złapanie luzu, obrotów mózgu”… cała ta przyjemność/euforia znika. W związku z tym, alkohol traci czar.

Jest to istotne, bowiem znika “gratyfikacja” związana ze spożyciem alkoholu, a tym samym zmniejsza się motywacja/chęć do picia.

“ Alkoholizm jest wyuczony. Nikt nie rodzi się alkoholikiem, ale gdy wypije, uwalniają się endorfiny. Z przyczyn genetycznych na niektóre osoby alkohol działa bardzo mocno i ryzyko alkoholizmu jest wysokie. To wynika ze struktury nerwowej, pragnienie staje się silniejsze za każdym razem – u niektórych ludzi tak silne, że nie potrafią go kontrolować. Jedynym rozwiązaniem jest osłabienie w jakiś sposób tego zachowania. Penny Wark, The Times

 

I właśnie temu ma slużyć naltrekson. Jak czytamy w dalszej części artykułu, lek ten nie działa stosowany w okresie abstynencji, należy więc go przyjmować w dniu kiedy zamierzamy spożywać alkohol - przed piciem. To właśnie ten nakaz “picia” budzi wątpliwości zwolenników terapii całkowitej abstynencji, czyli np. ruch anonimowych akoholików(AA), nurtu dominującego w Polsce. Jak pisze dalej autor: “Obiekcje mają również lekarze, którzy nie są skłonni do przepisywania leku właśnie ze względu na konieczność przyjmowania z nim alkoholu.“  

Od strony medycznej uzależnienie powstaje w następujący sposób:

“Ponieważ alkohol działa tłumiąco na mózg, ośrodkowy układ nerwowy przystosowuje się do przewlekłej ekspozycji na alkohol przez zmniejszenie aktywności układu hamującego procesy mózgowe (GABA-ergicznego) i wzrost działania receptorów pobudzających mózg (glutaminergicznych). Po odstawieniu alkoholu mija działanie tłumiące, a nadpobudliwość neuronów pozostaje.” “Żyjmy dłużej” 4 (kwiecień) 2000

1152005259_gal_krokusyChodzi tu o sytuację w której organizm przyzwyczaja się do obecności alkoholu w naszym krwiobiegu. To tak jak z kawą/papierosem o poranku, czy umalowaniem się;) czy innym nawykiem. Każdy z nas ma “rytuały” i w sytuacji, gdy coś je zakłóci, bywa że stajemy się rozdrażnieni/rozbici. Podobnie jest z naszym organizmem… u alkoholika jest on przyzwyczajony, że otrzymuje dawkę alkoholu np. o poranku tzw. klinowanie, a gdy nie otrzyma porcji to pojawia się “głód”. Stan równowagi jest dopiero wtedy, gdy alkohol pojawi się w krwiobiegu… póki tak się nie stanie, czujemy dyskomfort.

Sam lek wydaje się ciekawym i zastanawiam się, na ile prawdziwe są informacje o niestosowaniu go przy leczeniu uzależnienia od alkoholu. W powyższym artykule, wydawałoby się, że tylko zła wola koncernów powstrzymuje leczenie. Czy tak jest naprawdę? gdzie wyniki badań przeciwników? zwykle są jakieś zastrzeżenia do terapii?

Poszukałem, więc dalej:

Natomiast w Polsce, w środowiskach terapeutów leczących osoby uzależnione, często można zauważyć niekorzystną dla pacjentów polaryzację postaw wobec terapii, przechodzącą nieraz w otwartą wrogość. Stan ten, mimo że w pewnym stopniu ma zrozumiałe uwarunkowania, powinien ulec jak najszybszej zmianie. Bogusław Habrat “Farmakologia a terapia uzależnień

Jednak ten sam autor w tym samym artykule pisze kilka akapitów niżej:  

Pojedyncze badania kliniczne potwierdzają wpływ kilkunastu innych leków na wydłużanie abstynencji i zmniejszanie spożycia alkoholu, jednak jest jeszcze zbyt wcześnie, aby je wdrażać do rutynowego leczenia.

Przyznam, że po tej sprzeczności pojawia się i u mnie wątpliwość i początkowy entuzjazm do metody maleje. Jakby nie było “coś jest na rzeczy” i z jakichś powodów nie chcą wprowadzić tych leków do obiegu. Chyba że faktycznie chodzi o pieniądze? Co sugeruje autor artykułu z The Times: “cena jest stosunkowo niska, bo za trzy miesięczny zapas zapłacimy 170 funtów” (około 600 zł). To niewiele biorąc pod uwagę, że leczenie naltreksonem nie wymaga detoksykacji, co za tym idzie opieki lekarskiej i ośrodki odwykowe stałyby się niepotrzebne?

Bogusław Habrat w dalszej części artykułu pisze o Naltreksonie:

Naltrekson zmniejsza spożycie alkoholu średnio o ok. 50% u osób, które przerwały abstynencję. Nieoczekiwanym skutkiem leczenia naltreksonem osób uzależnionych okazało się wydłużenie abstynencji i zwiększenie liczby osób utrzymujących abstynencję, w stosunku do przyjmujących placebo. Farmakologiczny mechanizm tego zjawiska, polegającego prawdopodobnie na zmniejszeniu głodu alkoholu, nie jest znany. Stwierdzono również, że kombinowane leczenie psychoterapią i naltreksonem powodowało znacząco lepsze wyniki niż sama psychoterapia. Naltrekson powoduje mało objawów niepożądanych, nie wchodzi w toksyczne reakcje z alkoholem. Lek ten nie jest jeszcze zarejestrowany w Polsce do leczenia osób uzależnionych od alkoholu, ale mimo to staje się coraz powszechniej stosowany w ramach prywatnych praktyk. Doświadczenia ze stosowaniem naltreksonu ma Klinika Psychiatryczna AM w Bydgoszczy.

Lek zdaje się skuteczny… nie napisano niczego “przeciwko” a jednak autor wzbrania się przed wrowadzeniem go do “rutynowego leczenia”? Zastanawia mnie czemu przez 44 lata, przeprowadzonych badań jest tylko “trochę”? Pytanie o to czemu naltrekson nie jest powszechnie stosowanym lekiem zadałem specjalistom z portalu poradnia.narkomania.org.pl + trochę pytań o sam lek i terapię – do czasu publikacji nie otrzymałem wszystkich odpowiedzi.

Tymczasem napiszę własne wątpliwości, choć przyznaję, że z farmakologią mam narazie niewiele wspólnego.

  1. Naltrekson wymaga motywacji do podjęcia do leczenia (jak każda terapia). Wymaga przyjmowania leku zgodnie z zaleceniami. Dla osoby, która “kocha” i poszukuje stanu euforii po alkoholu… odebranie jej, może być szokiem i niekoniecznie stanem pożądanym. Może fizycznie głód zostaje zaspokojony, to jednak psychicznie człowiek jest przyzwyczajony do “wyższych obrotów”. Może, więc być tak, że leczeni wycofują się z przyjmowania leku, by powrócić do stanu sprzed rozpoczecia farmakoterapii?
  2. Jak reaguje organizm na długie przyjmowanie leku? Co ze zwiększaniem tolerancji na lek?
  3. Wielu alkoholików ma problemy z wątrobą… jaki jest wpływ leku na ten narząd?
  4. Czy w rozbitej przez alkohol rodzinie – jest przyzwolenie aby “alkoholik” pił? Nawet jeśli nie wiąże się to z pijańskimi wybrykami?
  5. Naltrekson nie rozwiązuje problemów przez które człowiek pił. Co ze stanami lękowymi, ze strachem czy powodami dla których wycofywał się? Pozostały, a “alkohol” przestał chronić…
  6. Czy terapia nie jest wtedy trudniejsza? Skoro lek ogranicza przyjemność z picia… i pije się mniej, to czy oznacza to przyzwolenie na regularne spożywanie alkoholu?
  7. Co się dzieje po odstawieniu naltreksonu? czy taki “alkoholik” musi go spożywać ciągle? Co z sytuacjami, gdy będzie na przyjęciu gdzie serwowany jest alkohol, a zapomni leku? Można powiedzieć, że będzie miał większe przyzwolenie do napicia się?
  8. Może problem leży w tym, że “czysty alkoholik” rzadko się zdarza… bo często ludzie są uzależnieni od różnych substancji, lub dodatkowo mają różne zaburzenia i w takim leczeniu naltrekson gorzej się sprawuje? Choć napisano, że lek jest przepisywany osobom uzależnionym od heroiny w podwójnej diagnozie… więc wygląda jakby nie było przeciwskazań.

Przyznam, że temat dla mnie bardzo ciekawy i postaram się zagłębić nieco głębiej. W sobotę natomiast wypytam wykladowców, ale póki co zaczekam na więcej szczegółów od profesjonalistów.

dorgaJeśli wziąć pod uwagę, że naltrekson jest “dostępny” od 1965 roku, a alkohol rocznie zbiera żniwo w postaci 1,8 mln ludzi na całym świecie (według danych WHO) to mnożąc tą liczbę przez 44 lata mamy 79,2 mln ludzi. Czyli w ciągu czteredzietu czterech lat z powodu alkoholu wymarłyby dwa kraje o zbliżonej populacji do Polski… a jeżeli dodamy do tego informację, że wiele osób umiera z powodu alkoholu, natomiast jako przyczynę zgonu wpisuje się np. zawał czy inną chorobę – wywołaną nadmiernym spożywaniem alkoholu… to liczba “zabitych” przez alkohol powinna być znacznie wieksza.

 

 Osoby zainteresowane wykorzystania naltreksonu w leczeniu podtrzymującym osób uzależnionych od heroiny zapraszam do przeczytania artykułu “Program leczenia blokerem reptorów opioidowych” 

Warta uwagi wydaje się również książka “The cure of Alcoholism” Roy Eskapa

Wpis stworzony w oparciu o poniższe źródła:
Leczenie alkoholizmu
Naltrekson – pigułka na alkoholizm
Farmakologia a terapia uzależnień Bogusław Habrat
http://pl.wikipedia.org/wiki/Endorfiny

Odpowiedzi: 11 leave one →
  1. 2009 marzec 27
    iwona stachaczynska permalink

    witam! mój maz ma problem z picie.byl zaszyty 4 razy zawsze potym gdy przestawało to działac wracał do picia. na terapie nie ma mowy prosiłam tumaczyłam nic. chciałabym sie dowiedziec czy te tabletki sa faktycznie skuteczne i mozna je dostac w aptece. prosze o rade:(
    pozdrawiam załamana zona.
    dodam jeszcze ze ja juz mam przesto psychike zniszczona i nie potrafie sie z tym juz pogodzic.

    • 2009 marzec 28

      Dzień dobry Pani Iwono,
      cieszę się, że Pani napisała i poszukuje dalszych rozwiązań, to wskazuje, że wciąz ma Pani w sobie dość siły by walczyć o siebie i Pani męża. Jeżeli chodzi o naltrekson i jego skuteczność, nie mogę się wypowiadać… bo nie mam uprawnień a zarazem nie czuję się kompetentny.
      Nie wiem na jakim etapie jest Pani i jej mąż… Pisała Pani o czterech podejściach do być może esperalu, i z tego co Pani pisze na terapie nie ma co liczyć?

      Zamieszczam zbiór linków, gdzie znajdują się ludzie mocniej zaznajomieni/doświadczeni z tematem.

      Poniżej znajduje się lista grup, gdzie odbywają się mityngi Anonimowych Alkoholików – być może tym razem udałoby się nakłonić męża by poszedl posłuchać. Choć bez jego woli zaprzestania picia… może być trudno.

      http://www.alkoholizm.akcjasos.pl/153.php

      Jeżeli chodzi o Panią i Pani dobro , to zachęcam również do zapoznania się z informacjami na stronie:
      http://www.alkoholizm.akcjasos.pl/73.php musi Pani Iwono pamiętać o tym, że musi chronić nie tylko własnego męża, ale również siebie! Dlatego zachęcam do poszukania pomocy wśród kobiet, które przeżywają to co Pani.

      Dodatkowo może Pani napisać do jednej z osób znajdujących się w poniższym linku:
      http://www.alkoholizm.akcjasos.pl/170.php oni będą potrafili Pani doradzić, gdzie skierować się dalej.

      Proszę pamiętać, że nie jest Pani z tym problemem sama, że są miejsca, gdzie może Pani szukać pomocy i otrzymać ją. Proszę spróbować się skontaktować z osobami z powyższych linków, a w razie problemów koniecznie powrócić na blog i napisać do mnie: jakubz(małpa)poczta.onet.pl wtedy już sam poszukam bezpośrednich kontaktów i wyszukam osoby do których mógłbym Panią pokierować.

      Prywatnie powiem, że kilka dni temu napisał do mnie mężczyzna opisujący przypadek swojego przyjaciela, który po wielu nieudanych próbach terapii… natrafil na naltrekson i w jego przypadku to poskutkowało i utrzymał abstynencje, więc jest światełko nadziei.
      Życzę powodzenia,
      JZ.

  2. 2009 kwiecień 4
    iwon ;) permalink

    Witam;)
    bardzo sie ciesze ze pan odpisał.picie mojego meza powtarza sie co tydzien.Ja juz jestem kłepkiem nerwów nie potrafie juz panowa nad soba, a mąz wówczas mnie igonruje.Ja sama poczebuje juz pomocy.Wiem jedno jesli odejde od meza on stoczy sie na dno pomału przesto zostaje ,ale nie wiem jak długo.CZytałam tez na temat tego leku naltreksonu ,ale mało kto go zna. Wyczytałam ze sa implanty, tabletki.Mam pytanie gdzie wogóle moge dostac ten lek? Czy jest dostepny na rynku moze warto go spróbowac skoro tamtemu panu pomogło moze i mojemu mezowi pomorze.
    prosze o rade.
    załamana zona.

  3. 2009 kwiecień 4

    Ja również witam i cieszę się, że jest Pani tutaj z nami:)

    Jeżeli chodzi o męża… jest wolnym człowiekiem i niestety w tym przypadku mamy niewielki wpływ na jego zachowanie. Możnaby go “zamknąć” w jakimś ośrodku, ale po wyjściu i tak zapewne wróciłby do picia. Niestety dopóki on nie zrozumie problemu… jest niewielka szansa, że przestanie pić.

    Powinna natomiast Pani zadbać pierw o siebie (sama odzyskując spokój ducha… będzie Pani mogła skuteczniej funkcjonować/oddziaływać), bo to jest w Pani mocy – w tym celu proszę zapoznać się z pytaniami umieszczonymi na tej stronie: http://www.al-anon.org.pl/czyal2.html jeżeli problemy tam poruszane są Pani bliskie… Prosze bliżej przyjrzeć się stronie i zawartym na niej informacjom. Warto też spróbować pójść na takie spotkanie:
    http://www.al-anon.org.pl/spis.html – tutaj znajduje się spis grup w Polsce i za granicą… Myślę, że ludzie tam będący są cennym źródłem informacji, gdzie skierować dalsze kroki ku pomocy sobie i mężowi.

    Musi Pani wiedzieć, że z każdej z tych grup może Pani wyjść kiedy chce, a także nie zabierać głosu dopóki nie poczuje Pani takiej potrzeby (czyli może Pani przyjść i milczeć cały czas).

    Leki natomiast zapewne może przepisać lekarz zajmujący się uzależnieniami… Nie podała Pani miasta, więc nie mogę wyszukać żadnego adresu. Może Pani w tym celu spróbować napisać tutaj (podając miasto w którym Państwo mieszkają): http://www.narkomania.org.pl/poradnia/ wtedy napewno udzielą Pani dalszych wskazówek.

    Pozdrawiam i życzę powodzenia,
    JZ.

  4. 2009 kwiecień 29
    krystyna permalink

    chcę komuś pomóc wyjść z choroby alkoholowej…on twierdzi, że dla mnie jest w stanie zrobić wszystko…nawet podjąć leczenie…zatem mam pytanie czy jest możliwość podjęcia farmakologicznego leczenia bez żadnej terapii i pomocy medycznej?…czy w takim przypadku wystarczy poprosić lekarza pierwszego kontaktu o receptę na NALTREKSON?….bardzo proszę o pomoc, gdyż nie wiem gdzie mam się udać by otrzymać jakąkolwiek pomoc…z góry dziękuję i pozdrawiam

    Krystyna

  5. 2009 maj 4
    dorota permalink

    Pani Krystyno, jestem niepijaca alkoholiczka i powiem Pani, ze nie ma drogi na skroty…nie mozna wziasc pigulki i sie wyleczyc z nalogu!!Ten lek moze jedynie wspomagac leczenie!!Nie mieszkam w Polsce, ale wiem, ze w naszym kraju lek ten nie jest ogolnodostepny.
    Zycze powodzenia, jednak uwazam, ze najlepszym wyjsciem dla uzaleznionego jest pozwolenie mu na osciagniecie tzw. dna, moze sie odbije od niego….

    • 2009 czerwiec 4
      ILONA permalink

      Pani Doroto wiec prosze mi powiedziec co pani zrobiła ze pani teraz nie pije.Ja meza zaszywałam pare razy fakt na chwile ale co dalej .Lek przestał działac,a mąż dalej pije i nie ma zamiaru przestac bo uwarza ze nic sie nie dzieje. Nie pije moze codziennie ,ale prawie.Nie wiem jak mam z nim rozmawiac nie wiem jak mam u pomuc.Ja jestem kłebkiem nerwów wpadał wszał jak wiem ze jest pijany ,a on i tak ma to gdzies.Co mam zrobic?Powiem ze juz raz był na dnie prawie.Odeszłam od niego to go dobiło moze nie warto było wracac.;(
      Pozdrawiam i prosze o rade.

  6. 2009 maj 4
    krystyna permalink

    Pani Doroto…bardzo dziękuję za informacje…wiem, że tak się umówi o ludziach uzależnionych…być może on już osiągnął owo dno, nie wiem czy ktokolwiek jest w stanie określić czy faktycznie je osiągnął…wiem jedno- on bardzo chce wyjść z nałogu i twierdzi, że wystarczy tylko bym była przy nim…pytanie tylko czy mogę mu zaufać?…on twierdzi, że tak, a ja nie wiem…
    Pozdrawiam :) i raz jeszcze dziękuję

  7. 2009 maj 29
    ilona permalink

    Witam! To znaczy ze tak naprawde nie istnieje lek dla alkoholików? Mozna tylko trapia sie wyleczyc a jesli ktos tego nie chce a zycie z nim jest piekłem wieczny stres nerwy czekanie na niego jaki wróci z pracy. Co zrobic jak zyc z takim człowiekiem ,jak odizolowac sie od niego.Odejsc ?ale to by była ucieczka mam juz dosc. Co zrobic?

  8. 2009 czerwiec 14
    krystyna permalink

    Pani Ilono…alkoholik musi sam chcieć wyjść z nałogu,my możemy tylko wspierać i być blisko…żyć z takim człowiekiem pewnie jest bardzo trudne,nie wiem co ja bym zrobiła będąc na Pani miejscu…ale wiem już, że sama chęć wyjścia z tego to zbyt mało…bez odtrucia i terapii po prostu się nie da….teraz to wiem…Pani Doroto…teraz wiem,że miała Pani rację…pozdrawiam i życzę powodzenia :)

  9. 2009 grudzień 10
    malgorzata4004 permalink

    Witam. Jestem niepijaca alkoholiczka. Od 15 lat nie pije. Mnie pomogly terapie i aa. Nie bylo wtedy naltreksonu. Ale musi to byc wspanialy lek. To cudowne, wziac tabletke i przestac pic! Tylko jedno mnie niepokoi. Naltrekson nie ingeruje w wazna sfere naszego zycia – DUCHOWOSC. Powinno sie go stosowac, razem z aa. Tylko alkoholik niepijacy pojmie o czym mowie. Powodzenia.

Dodaj komentarz

Note: You can use basic XHTML in your comments. Your email address will never be published.

Subscribe to this comment feed via RSS